|

| Relacja finalisty Prerelease Planar Chaos w Krakowie (2007-01-23) by Sebastian Pękala |
Na pre razem z Mariuszem "rpg_" Jamro musieliśmy się wybrać, bo nie można sobie odpuścić takiej okazji. Pozostała tylko decyzja, gdzie – w rodzinnym Bielsku, czy w Krakowie, miejscu naszych studiów. Ostatecznie padło na stolicę Małopolski z kilku względów - bliska sesja (nacisk na to, żeby siedzieć w mieście i się uczyć ;) ), szybki dojazd, chęć poznania większego grona krakowskich graczy i lepszego zaznajomienia się z tymi poznanymi wcześniej.

Informację o lokacji Prerelease Planar Chaos (sklep Smok w obrębie Galerii Kazimierz) mieliśmy już kilka tygodni wcześniej. Po odpowiednim czasie skorzystaliśmy z dobrodziejstwa prerejestracji, co było o tyle istotne, że zamówionych zestawów (a zatem i miejsc) było tylko 50.
Zapisaliśmy się wraz ze znajomymi już wcześniej i nie baliśmy się, że zabraknie dla nas miejsca. Jak się okazało potem, zarejestrowało się 50 osób i była spora lista rezerwowa, ale nie wszyscy przyszli. Sławek Jabs zapisując się kilka dni przed pre był wpisany jako 8 na liście rezerwowej.
Na miejscu dopiero dowiedziałem się, jakie jest wpisowe (nie sprawdziłem wcześniej w internecie, choć była taka informacja) i tu było pierwsze mile zaskoczenie - koszt "wjazdu" na turniej to tylko 65zł.
Co ciekawe, na turniej przyszła spora reprezentacja Śląska, bo poza mną i Mariuszem grał jeszcze Kaspian z Bielska rodem, Jarek "Łysy" Osiński z Zabrza i Sławek Jabs z Mysłowic, studiujący na krakowskiej AGH. Sławek miał szczęście, bo mimo późnej rejestracji, wszedł na turniej jako 49-ty. W sumie grało pełne 50 osób, co było bardzo dobrym wynikiem jak na Kraków w ostatnim czasie.

Przy spisywaniu zestawów - pierwsze zaskoczenie. Rary z TS były zapisywane przez sędziego i tylko przez sędziego. Tournament Pack mógł zostać otwarty tylko w jego obecności. Bardzo dobry i prosty system, zapobiegający podkładaniu własnych kart w miejsce sytych kart z zestawu. Ukłon w stronę organizatorów i head judge - a był nim Paweł Kazimierczuk, znany jako Amplitur.
Zestaw, który spisywałem, aż krzyczał o to, żeby nie było swapa. Z lepszych kart były tam Damnation, Sulfurous Blast, Sudden Shock, Orcish Canonade i Empty the Warrens. Tyle pamiętam. Ogólnie bardzo fajne czarne i czerwone karty + na pewno trzeci kolor też nienajgorszy, ale konkretnych przykładów nie pamiętam. Bardzo żałowałem, że to wszystko oddaję, bo Damnation jest syte nie tylko w grze, ale również cenowo.
Po swapie, poprowadzonym systemem "wszystko do wora, a potem losowo rozdajemy", dostałem, jak mi się wydawało, średni zestaw. Nie miałem praktycznie żadnych bomb typu Damnation czy Blast, ani sytych stworów pokroju Hellkite'a, czy innego dużego i najlepiej latającego typa.
Ostatecznie, złożyłem taki deck:
Radha, Heir to the Keld,
Magus of the Arena
Shivan Wumpus
Rough/Tumble
2 Keldon Marauders
Coal Stoker
Ironclaw Buzzardiers
Conflagrate
Firemaw Kavu
Goblin Skycutter
Keen Sense
Search fo Tomorrow
Evolution Charm
Mire Boa
Greenseeker
Ana Battlemage
Essence Warden
Soul Collector
Gorgon Recluse
Vampiric Link
2 Brain Gorgers
Corpulent Corpse
Fungal Reaches
5 Mountain
5 Forest
5 Swamp
W sidzie pozostały:
Sedge Sliver
Bog Serpent
Oraz niesidowane, choć syte:
Stinkscourger
Dark Withering
Co do mainu:
Jak widać, nie ma tu żadnych wielkich bomb, ale zestaw jest dosyć równy i wygląda nieźle. Włożyłem tanie i szybkie stwory: Radha - za 2 2/2 i daje zieloną manę, bo nie miałem tricków za czerwoną, ale opponenci ją szybko ubijali; Keldon Meraudersi - świetni panowie, w early game to 5 dmg za 2 mana; Mire Boa - swampwalk często użyteczny + regeneracja = syt), taniego, ale grubego Shivan Wumpusa, (który każe poświęcać lądy opponentowi - świetny na screw u oppa i wolniejsze decki, na dodatek kombi się z Essence Wardenką). Ana Battlemage jest świetny do zagrania z czarnym kickerem, bo potrafi tapnąć wielkie bydle, zadać sporo dmg i oczyścić drogę z blokera dla innych naszych typów. Firemaw Kavu przychodził do mnie zawsze, kiedy był potrzebny. W wielu sytuacjach wprost liczyłem na niego i nie zawodził mnie. Opponentom zdarzało się nie wiedzieć jak działa bądź też zapominać, po czym Kavu potrafił zapanować nad sytuacją na stole. Magus of the Arena, sam w sobie gruby zawodnik 5/5, nie bał się wyzywać na pojedynek największych pakerów opponenta, a tym bardziej mniejszych chłopaków, by nie blokowali drogi i ginęli w duelu. Czarne stwory - Soul Collector, Gorgona, 2 Brain Gorgers i zombiak z fearem znaleźli się w decku ze względu na dobre umiejętności, chociaż Collector rzadko wychodził jako morph, bo ciężko było o BBB na odmorfowanie, ale i to się zdarzało. Fear na zombiaku wygrał kilka gier, wraz z Keen Sensem, który dociągał czasem po 3-4 karty w jednej grze. Brakowało mi lataczy, jedynym poza Collectorem był Buzzadiers, który często łapał removal, ale zdarzało mu się też polatać "w ciacho". Nieliczny removal w postaci nieocenionego Conflagrate'a (o którego w jednej grze się niemal modliłem, mając 13 counterów na storage landzie i 10 innych landów na stole - nie był w końcu potrzebny, by wygrać, ale byłby syty), Goblin Skycuttera i splita będącego Pyroclasmem na nieloty i Wrathem na lataczy często był wyczekiwany, jako ostatnia deska ratunku.
Co do kart poza deckiem:
Dark Witheringiem nie grałem, bo nie miałem discard-outletów, a za 6 mana jest słaby. Goblina baunsującego z echem po prostu jakoś pominąłem przeglądając zestaw i żałuję tego, bo jest bardzo dobrym typem i na pewno bym nim grał.
Sedge Sliver nie w mainie, mimo że prawie zawsze byłby 3/3 regenka za B, ale bałem się trochę, że jak trafię na jakiś deck na sliverach używający czarnego koloru, to bardziej mi on zaszkodzi, niż pomoże.
Bog Serpent dokładałem na decki z czarnym, bo jest grubym chłopem, a brakowało mi takich.
Pozostałe kolory miałem raczej słabe, zastanawiałem się tylko nad niebieskim, ale nie chciałem rezygnować z żadnego z trzech, którymi grałem ostatecznie. Widziałem, że dobrze razem wyglądają, a pozostałe nie oferowały nic specjalnego..
Po szybkim sparingu z Mariuszem pogadałem z kilkoma znajomymi osobami o tym, co ciekawego trafili i czym grają oraz rozpoczęliśmy oczekiwanie na pairingi pierwszej rundy. Dla przypomnienia, rund czeka nas 6, bo zawodników i zawodniczek mamy 50.

Pierwsza runda: Marek Nowak, stół pierwszy
Decku przeciwnika za dobrze nie pamiętam, jednak wiem, że mecz był bardzo wyrównany. W pierwszej grze wygenerowałem spory napór, oparty na 2 Keldońskich Marudach w 2. i 3. turze oraz innych szybkich chłopakach. Wygrałem tę potyczkę bez większych kłopotów, zostając bezpiecznie na 8 życiach. Druga gra (podobnie jak pierwsza) ciągnęła się dosyć długo i przypuszczałem, że jak jej nie wygram, to nie zagramy trzeciej, dlatego starałem się, widząc, iż mam nieduże szanse na wygraną, wytrzymać jak najdłużej czekając na jakiś topdeck lub koniec czasu. Niestety, ani jedno, ani drugie nie nadeszło i przegrałem minimalnie. W tym momencie skończyła się runda, przez co musieliśmy się zadowolić remisem. Żałowałem trochę, bo wydawało mi się, że przeciwnik jest do ogrania, tylko zabrakło trochę czasu na trzecią grę.
Na start 0-0-1 w meczach, 1-1 w grach i 1pkt.
Druga runda: Szymon Pękala (zbieżność nazwisk przypadkowa), stół 12 (13?)
DCI reporter potrafi być złośliwy. Pierwszy raz (i pewnie ostatni, choć kto wie) zdarzyło mi się grać mirrora po nazwisku. Nie doszliśmy do tego, czy jesteśmy jakąś daleką rodziną, czy nie, bo nie było czasu do stracenia. Opponent grał BG (r?) deckiem, dosyć wyrównanym i z jedną bombą.
Pierwsza gra była dosyć łatwa, na początku napierałem swobodnie małymi stworkami, potem musiałem wyczyścić trochę stół w obliczu srogich typów oponenta, w czym świetnie sprawdził się Kavu i Magus. Później rozgrywka była już prosta, a zakończył ją spory Conflagrate.
W drugiej grze, mimo dobrego, agresywnego rozdania u przeciwnika, Essence Warden dała tyle życia, że byłem w stanie nawiązać jakąś walkę. Miałem problem ze screw na czarnym kolorze, nie mogąc zagrać Soul Collectora, który byłby bardzo przydatny. Potyczkę złamał Thelonite Hermit, obrócony z morpha, który wygenerował 4 panów 2/2, którzy zjechali mnie dość szybko, nie dając szans na długą walkę.
Trzecią grę rozgrywaliśmy pod presją czasu, bo do końca rundy zostało zaledwie kilka minut. Mimo to, dobre rozdanie u mnie, poparte Kavu, który oczyścił drogę, nie mogło być powstrzymane przez opponenta.
Po 2 rundach 1-0-1 w meczach, 3-2 w grach i 4 punkty.

Trzecia runda: Piotr Longa, deck: RB, stół 7.
Tutaj już wiedziałem, że łatwo nie będzie, bo przeciwnik jest znany na scenie Krakowskiej i gra z nienajgorszymi efektami.
W pierwszej grze nie miałem najlepszego rozdania, z początku lekkie screw, potem tylko małe stwory mogły ponapierać parę razy, aż obejrzałem Sengir Nosferatu. Nie miałem zbytnio na niego pomysłu, a gdy w kolejnej turze dołączył do niego Kaervek the Merciless, to postanowiłem się złożyć, bo i tak bylem już bliski śmierci, a nic mnie nie ratowało.
Drugą grę zacząłem od Essence Wardenki i Keldońskich Maruderów, którzy jak zwykle pojechali ostro za 3 turę później, a potem dzielnie zginęli, robiąc wymianę "1 karta za 2 mana => 5dmg". Później wyszło jeszcze kilka tanich stworów i nawet Enslave w jednego z nich nie mogło mnie powstrzymać. Jak to skomentowali widzowie: "wziąłem go na tempo".
Trzecia gra była również powodowana moim tempem, Mire Boa śmigał nieblokowalny co turę za 2, aż oberwał Melancholy. Kolejny dobry napieracz - to samo. Jednak w końcu dobrych removali przeciwnikowi zabrakło, ja dobrałem swój, potem przyszedł Kavu i przesądził o losach gry, którą już miałem powoli za przegraną, bo kontrolny deck Piotrka rósł w siłę z czasem. Ostatecznie, gdyby nie Kavu, nie wygrałbym, ale nie zawiodłem się na nim po raz kolejny.
Po trzech rundach: 2-0-1 w meczach, 5-3 w grach, 7 punktów. Jest nieźle, deck daje sobie radę.
Czwarta runda: Alexiej Akinfiev (który niedawno zakwalifikował się na PT Genewa), deck: RG
Idąc do stolika z numerem 5 przygotowywałem się na trudny mecz. Przeciwnik jest graczem o potwierdzonej renomie i skillu, a w turnieju ma tyle samo punktów, co ja, więc radzi sobie dobrze.
Rzut kostką wygrał Alex i zdecydował, że zacznie. Pierwsze rozdanie nie było satysfakcjonujące, więc wziął mulligana. 6 kart było już ok i mogliśmy grać. Z mojej strony zaczęło się od Mire Boa i Radhy, która szybko zginęła. Potem wyszedł Corpulent Corpse, którego fear = nieblokowalność w tym przypadku. Mimo, że przeciwnik wystawił mi Magusa z areny, to nie zdążył on zbytnio powalczyć, bo zginął szybko, a zombie jechał co turę za 3, aż do śmierci przeciwnika.
Druga gra zaczęła się moim mulliganem, Alex zostawił 7 kart. Jak się okazało, było to ryzykowne, bo nie miał zielonej, a zanim ją dobrał, zdążył poświęcić ląda dla mojego Wumpusa, który niemiłosiernie co turę chciał wskoczyć do gry jako 6/6 trampek, ale górki spadały do grobu przez kilka tur, by temu zapobiec. Ostatecznie więc, gdy Alex dobrał foresta i zagrał Mire Boa, ten oberwał Conflagratem, a następnie moja armia chłopków 2/2, 3/3 itp przeszła do ataku. Turę przed śmiercią, Alex upewnił się, co do Soul Collectora zagranego face-down, czy to na pewno morph, co potwierdziłem. W swojej turze zaatakowałem wszystkim i opponent poddał się, po czym sprawdził czym był odwrócony stwór i czy na pewno posiadał zdolność morph.
Jest dobrze, wystarczy wygrać jedną z dwóch rund i będzie top8.
Po 4 rundach: 3-0-1, 7-3 w grach i 10 punktów.

Runda piąta: Robert Wojciechowski, deck: WR, stół drugi (na pierwszym ID brali Jarek Osiński i Kaspian, którzy jako jedyni mieli komplet punktów po 4 rundach).
Przeciwnik przyznał mi się, że pierwszy raz gra na prereleasie, czym mnie trochę zaskoczył, bo poza solidną posturą wyglądał na konkretnego, doświadczonego zawodnika. Na moje kostki zareagował "Niedobrze, widzę że ty tu przyszedłeś poważnie pograć, jesteś przygotowany, nie to co poprzedni przeciwnicy." ;)
Wygrałem rzut k20 i zdecydowałem, że zacznę. Pierwsze ręce zadowoliły nas obu, więc przeszliśmy od razu do gry bez mulliganów. Z mojej strony rozdanie było bardzo solidne, jakieś małe stwory, potem szybki Magus i removal na krity opponenta. Kiedy doszedł zombiak z fearem przeciwnik, będąc na 13 życiach zdecydował poddać ta nierówną rozgrywkę i spróbować szczęścia w kolejnej.
Druga gra też obyła się bez mulliganów, szybkie aggro krity przeciwnika spotkały się z Essence Wardenką, która szybko zginęła, dając tylko 1 punkt życia. W odpowiedzi na mój removal w Amrou Seekersów zwanych przez niego „Snickersami” wskoczył Whitemane Lion, a turę później dołączyła do nich ściana, której przebić nie mogłem - AEther Membrane. Kiedy udało mi się sprowadzić przeciwnika do 11, ten odzyskał kontrolę nad grą. Stany życia się wyrównały, a on dołożył Torchlinga. Kilka tur walczyłem, by się go pozbyć, aż wreszcie zginął od Kavu. Kosztowało mnie to jednak zbyt wiele removalu, a przeciwnik wciąż dostawiał nowe stwory. Mimo zabicia czerwonego Morphlinga miał zbyt dużą przewagę na stole, bym mógł coś jeszcze wywalczyć.
Trzecia gra - znów bez mulliganów, ja zaczynam. Z początku moje aggro nie napotkało oporu, aż w końcu wyszła Membrana i kilka stworów. Przeciwnik przeszedł do kontrataku, a ja dostawiłem Essence Wardenkę, która w sumie zgainowala mi 6 żyć. W kluczowym momencie doszedł gamebreaker - Corpulent Corpse, z fearem wchodził nieblokowalny i dociągał karty dzięki Keen Sense. Mimo, że przeciwnik napierał Amrou Seekersem, to Sprowadził mnie zaledwie do 15 i zabił Wardenkę, kiedy to zombiak szykował się do ostatniego szturmu na jego życie. Ostatecznie Robert zajechał mnie do 9 punktów życia, kiedy to zmuszony był poddać grę wobec braku odpowiedzi na zombiaka.
Udało się, top8 jest. Teraz szybkie ID i można będzie popatrzyć jak grają inni.
Po 5 rundach: 4-0-1, 9-4 w grach i 13 punktów. Pierwszy w standingach nad Kaspim i Łysym, potem sami zawodnicy z 12 punktami.
Runda szósta: Krzysztof Wysoczański, vel Kaspian, stolik pierwszy (oby tak do końca turnieju).
Liczyłem na szybkie ID, okazało się że Kaspi nie chce brać remisu, bo i tak mamy top8 pewne, więc chce zagrać, gdyż mamy do wyrównania rachunki z Mistrzostw Polski, gdzie podbierałem mu karty na drafcie Coldsnapa i w trzeciej rundzie drafta wygrałem z nim gładko 2-0. Prosiłem go o ID, ale nie chciał.
Pierwszą grę zaczął Kaspi, więc mogłem sobie pozwolić na mulligana. Gra była wyrównana, jechaliśmy się na przemian małymi stworami, u mnie wyszli obaj Keldon Meraudersi, którzy robili wymianę 2 mana za 5 dmg. W kluczowym momencie Firemaw Kavu zrobił to, co do niego należy - dał się stopdeckować i zrobił porządek na stole. Potem już tylko atak wszystkim i już shufflujemy się do drugiej gry.
Druga gra była głównie pod dyktando Kaspiego, chociaż udało mi się go zjechać do 10, ale potem zagrał Volcano Hellion i wykończył mi ostatniego typa, po czym zapłacił echo i pojechał mnie mocno, sprowadzając do 3 żyć, a ja nie dociągnąłem nic, co mogłoby go powstrzymać, więc poddałem.
Trzecia gra zaczęła się dla mnie nienajlepiej, bo Kaspi ostro napierał. Jego Vampiric Link powstrzymywał mojego Mire Boa od atakowania, a raz dodał mu 2 życia, gdy blokowałem jego atak wężem. Później wyszedł Kavu, który dobrze się strade'ował, a Po stronie Kaspiego Hellion który strzelił w moich Meraudersów i zginał za niezapłacenie echa, bo Kaspi źle policzył życie, po tym jak strzelił a ja Meraudersami strzeliłem w siebie a nie w niego. ;) Później wyszedł Magus z Areny i pomógł chłopakom wyeliminować obrońców, a następnie poprowadził do zwycięstwa.
Sycę, po 6 rundach swissa mam 5-0-1, 11-5 w grach i 16 punktów i jestem pierwszy. :)

Top8: Sławek Nowak, WRg Sliver.deck
Przed rozpoczęciem rozgrywki top8 ustaliło inny podział nagród w boosterach, zamiast 10-8-6-6-4-4-4-4, zdecydowaliśmy się na 7-7-6-6-5-5-5-5. Poza tym pierwsze dwa miejsca premiowane były koszulką, wiec wiadome było że top2 nie będzie grane, tylko weźmie nagrody i pójdzie do domu.
Anyway, trzeba było wygrać najpierw 2 mecze - top8 i top4.
Najpierw dowiedziałem się, ze przeciwnik gra sliverami, bo taki deck wygrał mu poprzednie pre, co już nieźle o nim świadczy (bo wygrał pre ;) ), a potem jeszcze, że ktoś znajomy chce, żeby go pomścić i mam dodatkową motywację, żeby wygrać.
Na dodatek Sławek spieszył się na pociąg do Rzeszowa, który odjeżdżał o 20:05, a była już 19:15, więc musieliśmy się spieszyć... Chociaż spodziewałem się, że podda mecz jak nie zdążymy go dograć.
Pierwsza gra zaczęła się od moich 2 mulliganów, jednak były one na tyle dobre, że wygenerowałem spory napór, zanim Sławek zaczął wystawiać swoje slivery w takiej ilości, by zaczęły przeważać. Przy stanie 20-6 dla mnie nastąpiła pełna staza i na przemian dobieraliśmy karty i wystawialiśmy kolejne stwory. W końcu Sławek stwierdził, że nie chce dłużej czekać i zaatakował wszystkim. Wyznaczyłem blokerów, a on dograł Fortify, dopakowując swoich o +2/+0. Zabił mi kilka stworów, jego kilka sliverów zginęło, a ja zostałem na 6. Wtedy zaatakowałem Corpulent Corpsem, nie widząc szans na wygraną, bo przeciwnik miał 4 stwory, z których jednego z czerwonym fearem, czyli nieblokowalnego w tamtym momencie oraz Mire Boa, co przy moich swampach dawało 2 typów 2/x nieblokowalnych. Jednak przeciwnik chyba o tym zapomniał i zaatakował tylko jednym chłopkiem, czym zbił mnie do 4, a następnie poddał, bo jechałem go zombiakiem z fearem. Zaraz po grze wyjaśniłem mu, że mógł spokojnie wygrać, ale stwierdził, że i tak musi się zbierać, więc poddał by grę.
Mimo wszystko wygrana…
6-0-1, 12-6 w grach i 19 pkt.
Top4: Kaspian, czyli wielka zemsta 2. ;)
Kaspi mówił, że tym razem już nie popuści i musi wygrać, bo bardzo chce koszulkę. Jako, że ja też chciałem pięknego T-shirta z Akromą, to nie miałem zamiaru oddać pojedynku bez walki.
Wygrałem rzut kostką i zacząłem agresywnym Mire Boa w drugiej turze. Potem doszło kilku chłopaków 2/2, 4/2 itp., którzy dosyć szybko wbili sporo obrażeń, sprowadzając szybko Kaspiego do 10, potem 4, 3 i w końcu 2 punktów życia. W tym momencie Kaspi odzyskał kontrolę i powstrzymał mnie od ataku tym, co mi zostało wystawieniem dużych typów, których nie byłem w stanie przeskoczyć. W końcu, po dwóch turach i stanie 20-2 dla mnie z Kaspim w obronie z wielkimi stworami i mną w natarciu z chłopakami 2/2 czekającymi na lepsze czasy, doszli Keldon Meraudersi, zadali 1 dmg wchodząc i spowodowali, że nawet siedzący obok Amplitur (który po wcześniejszym stwierdzeniu, że za ciekawy mam mecz w top8 przestał się uczyć…) stwierdził: "poddaj Kaspi, masz jeden, a za chwile Meraudersi zejdą i Cię zabiją", na co przeciwnik pokiwał gniewnie głową i wkurzony na to że przegrał, zaczął się tasować.
Drugą grę zaczął oponent, jednak to ja miałem inicjatywę. Drugoturowy Merauders, czyli 5dmg za 2 mana, potem wrócony na rękę zielonym Evolution Charmem i wystawiony ponownie to mocny start, ze stanem 20-10 dla mnie. :) Wtedy opponent zagrał Damnation i zło rozprzestrzeniło się po mojej stronie stołu siejąc zniszczenie pośród żyjących jeszcze kritów. Później doszedł mi Buzzadiers, który czasem potrafi latać i Shivan Wumpus, który ochoczo wskoczył do gry 6/6. Kaspi wyczarował Lightning Axe, czym zabił latającego indyka, zamiast zabić Wumpusa, który wcześniej został czymś osłabiony za 2dmg. Po tym błędzie wystawił Helliona, strzelając w siebie i Wumpusa za 6 (18-4), na co ja w swojej turze dołożyłem Firemaw Kavu strzelając za 2 w Helliona. W swojej Kaspi zapłacił echo i rzucił splitowego pyroclasma, czyli Rough. Był to kolejny błąd (przez który mój przeciwnik strasznie się na siebie wkurzył), bo Hellion chwycił za 2, a jednocześnie zginął Kavu, dobijając Helliona. Potem u mnie wszedł Magus of the Arena i inny mały chłopek, a ostateczne zwycięstwo przypieczętował Conflagrate.

Top2:
W Finale uścisnęliśmy sobie dłoń z Jarkiem "Łysym" Osińskim i odebraliśmy swoje 7 boosterów i koszulkę, po czym ustaliliśmy, że to ja zdropuję i poddam mecz finałowy.
Ostatecznie zakończyłem swój udział w krakowskim pre Planar Chaos wynikiem 7-0-1, 14-6 w grach, 22 punkty licząc z top8, nie przegrywając żadnego meczu i będąc pierwszym po swissie.
Ostatecznie w najlepszej ósemce nie zmieścił się ze śląskich graczy tylko Mariusz, któremu zabrakło jednego punktu (miał 12) i skończył na 10 miejscu. Sławek Jabs przegrał z Jarkiem Osińskim w top8, a Jarek wygrał w top4 z Krzysztofem Majem. Kaspian był ostatecznie trzeci, więc mieliśmy śląskie top3 w Krakowie.
Polecam wszystkim granie limited ogólnie i sealed TS-PC, bo jest bardzo przyjemne, jest wiele fajnych kart i ciekawych interakcji, a format gra się na pełnym luzie i jest z tego nieziemska zabawa. Nawet decki bez takich bomb jak Akroma, Damnation, Mirri, czy Hellkite są w stanie powalczyć, więc nie przejmujcie się, że ich nie macie, tylko składajcie talie i walczcie, bo warto.
Sebastian Sebol Pękala
|
[brak tematu] - catman [2007-01-25 01:57:49]zgadzam sie z jurandem i whisperem ze granie witheringiem w sb, a w sumie nie granie nim jest bezsensu. skoro grasz gorgonem to czemu nie tym. 6 mana to nie duzo, zwazajac na fakt ze ubijasz byle jakiego duzego dzika, ktory i tak wchodzi pozno. [brak tematu] - catman [2007-01-25 01:57:49]zgadzam sie z jurandem i whisperem ze granie witheringiem w sb, a w sumie nie granie nim jest bezsensu. skoro grasz gorgonem to czemu nie tym. 6 mana to nie duzo, zwazajac na fakt ze ubijasz byle jakiego duzego dzika, ktory i tak wchodzi pozno. [brak tematu] - rpg_ [2007-01-24 21:43:13]full pro :] [brak tematu] - rpg_ [2007-01-24 21:43:13]full pro :] hmm - Ober [2007-01-24 19:11:44]Banzaii [2007-01-24 09:18:40]
Jaba byl sprytny i sie zapisal dzien przed prelisem a w finale ustalil rzut moneta kto dropuje <-- też uważam, że tym powinien się zająć jakiś sędzia :/ hmm - Ober [2007-01-24 19:11:44]Banzaii [2007-01-24 09:18:40]
Jaba byl sprytny i sie zapisal dzien przed prelisem a w finale ustalil rzut moneta kto dropuje <-- też uważam, że tym powinien się zająć jakiś sędzia :/ [brak tematu] - [2007-01-24 12:33:56]a za monete nie ma dq? :P [brak tematu] - [2007-01-24 12:33:56]a za monete nie ma dq? :P [brak tematu] - Sebol [2007-01-24 11:46:04]Zdjęć jest więcej, jeszcze dzisiaj postaram się je przesłać do Dustera i będzie fotorelacja. [brak tematu] - Sebol [2007-01-24 11:46:04]Zdjęć jest więcej, jeszcze dzisiaj postaram się je przesłać do Dustera i będzie fotorelacja. [brak tematu] - Kula [2007-01-24 11:41:12]Gratsy turnieju. Ladnie CI poszlo. Malo zdjesc troszke, jest wiecej? Krotko mowiac 'sie nie dostrzeglem'. [brak tematu] - Kula [2007-01-24 11:41:12]Gratsy turnieju. Ladnie CI poszlo. Malo zdjesc troszke, jest wiecej? Krotko mowiac 'sie nie dostrzeglem'. [brak tematu] - Sebol [2007-01-24 10:13:05]Jurand - jak pisałem, Stinkscourger umknął mi przy przeglądaniu zestawu (skleił się z inną kartą, czy coś w tym stylu) i dlatego go nie było w decku. Gdybym wiedział, że go mam, na pewno bym nim grał. Do Dark Witheringa potrzebne są discard-outlety, a ja miałem tylko 1.
Sedge Sliver w kilku meczach by mi bardzo przeszkodził i nie żałuję, że był w side, mimo że dokładałem go dość często.
Vampiric Link zagrany na stwora oppa z evasion, na którego nie mam odpowiedzi w danej chwili, powstrzymuje go skutecznie od ataku.
Rozkład basiców był taki, by mieć szanse odmorfować Soul Collectora, jednego z lepszych typów w moim decku. Poza tym był jeszcze storage, a więc screw mi się nie zdarzało.
Nie uważam, że mój build był najoptymalniejszy z możliwych, ale spisywał się całkiem nieźle i byłem z niego zadowolony. [brak tematu] - Sebol [2007-01-24 10:13:05]Jurand - jak pisałem, Stinkscourger umknął mi przy przeglądaniu zestawu (skleił się z inną kartą, czy coś w tym stylu) i dlatego go nie było w decku. Gdybym wiedział, że go mam, na pewno bym nim grał. Do Dark Witheringa potrzebne są discard-outlety, a ja miałem tylko 1.
Sedge Sliver w kilku meczach by mi bardzo przeszkodził i nie żałuję, że był w side, mimo że dokładałem go dość często.
Vampiric Link zagrany na stwora oppa z evasion, na którego nie mam odpowiedzi w danej chwili, powstrzymuje go skutecznie od ataku.
Rozkład basiców był taki, by mieć szanse odmorfować Soul Collectora, jednego z lepszych typów w moim decku. Poza tym był jeszcze storage, a więc screw mi się nie zdarzało.
Nie uważam, że mój build był najoptymalniejszy z możliwych, ale spisywał się całkiem nieźle i byłem z niego zadowolony. . - Jurand [2007-01-24 09:57:43]Wiec znalazles miejsce dla 2x brain gorgers buzardierow keen sense i vampiric linka ale najlepsze karty twojego zestawu zostaly na lawce rezerwowych: sedge sliver , stinkscourger(!) i dark withering :/ hmmmm Robiac tak katastrofalne bledy w konstrukcji nie powinno wygrac sie zadnego turnieju. I jeszcze klasyczny rozklad many 5,5,5 :/ Rozczarowywuje tylko 9 miejsce Michala Machowskiego - nieoszlifowanego diamantu krakowskiej sceny mtg. Mimo tego ze zajal slabsze miejsce w koncowej klasyfikacji i tak chetniej przeczytalbym jego raport. Tak czy inaczej, pre to zabawa, nie wymagana jest doskonalosc turniejowa, dlatego powstrzymam sie od dalszej krytyki i pogratuluje autorowi checi oraz sukcesu. czyta sie dosc przyjemnie. pozdro 600 . - Jurand [2007-01-24 09:57:43]Wiec znalazles miejsce dla 2x brain gorgers buzardierow keen sense i vampiric linka ale najlepsze karty twojego zestawu zostaly na lawce rezerwowych: sedge sliver , stinkscourger(!) i dark withering :/ hmmmm Robiac tak katastrofalne bledy w konstrukcji nie powinno wygrac sie zadnego turnieju. I jeszcze klasyczny rozklad many 5,5,5 :/ Rozczarowywuje tylko 9 miejsce Michala Machowskiego - nieoszlifowanego diamantu krakowskiej sceny mtg. Mimo tego ze zajal slabsze miejsce w koncowej klasyfikacji i tak chetniej przeczytalbym jego raport. Tak czy inaczej, pre to zabawa, nie wymagana jest doskonalosc turniejowa, dlatego powstrzymam sie od dalszej krytyki i pogratuluje autorowi checi oraz sukcesu. czyta sie dosc przyjemnie. pozdro 600 [brak tematu] - Banzaii [2007-01-24 09:18:40]Jaba byl sprytny i sie zapisal dzien przed prelisem a w finale ustalil rzut moneta kto dropuje [brak tematu] - Banzaii [2007-01-24 09:18:40]Jaba byl sprytny i sie zapisal dzien przed prelisem a w finale ustalil rzut moneta kto dropuje [brak tematu] - Whisper0 [2007-01-24 08:36:58]Czemu nie grałeś darkwhiteringiem a grales vampiric linkiem??link w limited jest mocno średni a removal jest zawsze w cenie?? Skusilbym sie rowniez jednak grac sedge sliverem;p [brak tematu] - Whisper0 [2007-01-24 08:36:58]Czemu nie grałeś darkwhiteringiem a grales vampiric linkiem??link w limited jest mocno średni a removal jest zawsze w cenie?? Skusilbym sie rowniez jednak grac sedge sliverem;p |