Raport - Regionals Łódź (2002-03-13) by Kaspian

Hejka!

Oj dawno już nie pisałem żadnego raportu z turnieju. Chyba już najwyższa pora coś z tym zmienić, strasznie mało widać ostatnio sprawozdań po sieci. Zacznijmy więc od początku...

To miał być Regionals w Katowicach. Zaplanowałem sobie powrót na parę dni do domu, zaliczenie imprezki urodzinowej u siostry, no i Regionalsa. Właściwie wszystko zmierzało ku temu by tak się stało gdyby nie... kangoro, oraz cały splot okoliczności który popchnął mnie ku Regionalsowi w Łodzi. Impreza u siostry została odwołana, mnie brakowało Skullclampów a w Mielcu mogłem je pożyczyć, kumpel którego chciałem nawiedzić w Bielsku przeprowadził się do Krakowa, etc. Ostatecznie więc Stanęło na tym że pojechałem do Mielca, jeden dzień potestowałem deka z Adrianem (Eddim) i Arturem (Kangurem), a w sobotę, jeszcze przed świtem, mieliśmy wehikułem zwanym Fiat126p wyruszyć do Łodzi. Maluch wytrzymał raptem 5 metrów bo potem od razu padła skrzynia biegów. Na szczęście, może nieco wbrew woli nieobecnych rodziców kangurowi udało się wziąć inny wehikuł stajni Fiata - Cinquecento. I tak zapakowani wyruszyliśmy do Łodzi by po ok. 40 km zawrócić z powrotem do Mielca po dek który Artur zostawił w domu, na stole. Na szczęście jakoś sie wyrobiliśmy, Artur gnał na łeb na szyję ile tylko mógł wyciągnąć z biednego cienkusa i ile tylko mógł złamać przepisów drogowych. Z lekkim poślizgiem przybyliśmy na miejsce, szybka rejestracja, jakiś szybki trade i już gram pierwszą rundę.

Tu warto wtrącić że po testach na #magic-online i #mtg.pl oraz tych w Mielcu zdecydowałem się grać agresywnymi Rg clampGoblinami. Uważam że mainowe Elektrostatic Bolty i Viridian Shamani w miejsce Biddingów dobrze się sprawdzą przeciwko meta zdominowanemu przez ClampBiddingi i Affinatoga. Trochę gorzej przedstawia się dek w konfrontacji z taliami kontrolnymi, ale patrząc na deki z Regionalsów Francuskich i Niemieckich meta powinna być raczej agresywna.


A oto mój deck:

4 Wooded Foothills
2 Forest
2 Goblin Burrows
1 City of Brass
13 Mountain

4 Skullclamp
4 Elektrostatic Bolt

4 Goblin Sledder
4 Skirk Prospektor
4 Goblin Piledriver
4 Goblin Warchief
4 Siege-Gang Commander
3 Goblin Sharpshooter
3 Gempalm Incinerator
2 Sparksmith
2 Viridian Shaman

Sideboard:

4 Naturalize
3 Echoing Ruin
3 Starstorm
3 Sulfuric Vortex
2 Caller of the Claw


Było 27 uczestników, dziwne bo chyba tylko nasza trójka była jedynymi przyjezdnymi spoza Łodzi, zagraliśmy 6 rund swissa bez rozgrywania finałow w top8.


1. vs Mateusz Kośliński - ClampBidding

Pierwsza gra i jest chyba dobrze, gram z Biddingiem. Dobrze też że zaczynałem. Wystawiliśmy po zestawie Piledriver + Warchief ale mój Bolt wyeliminował chiefa przeciwnika, i mimo sporej ilości lądów jakie dobrałem wystarczyło już tylko dostawić Siege-Ganga. Przeciwnik próbował ratować się Biddingiem ale w mirrorze nie jest to najlepsze rozwiązanie. Nie miał jednak innego wyjścia bo jak się okazało, Mateusz też dociągnął sporo lądów.
Kolejna gra i też do przodu, Bolty oczyściły przedpole, moje stworki zajechały przeciwnika który podobnie jak w pierwszej grze nie miał najlepszego drawu.

1-0


2. vs Jakub Budzisz - ClampBidding

Drugi Bidding. Myślałem że będzie dobrze i było, w pierwszej grze znów uwidoczniła się przewaga mainowych Boltów nad Patriarch Biddingami, na ten własńie matchup. Bidding został rzucony za późno, byłem już w stanie pozabijać wszystkie stwory przeciwnikowi i zajechać swoimi goblinami.
Niestety w dwóch następnych grach szczęście mnie opuściło. Choć w drugiej po dociągnięciu 12 lądów z deku, od śmierci uratował mnie Starstorm, a dzięki Clampowi uzyskałem przewagę na stole to zagranie Patriarch Biddinga z 2 sharpshooterami przy moich 5 punktach życia było naprawdę dobre. Po grze spytałem się dlaczego nie wysajdował tej karty, na mirror nie jest ona często najlepszym rozwiązaniem, a Kuba powiedział mi że... po prostu zapomniał ;)
Trzecia gra trwała zaledwie parę minut. Zatrzymałem dobrą rękę z Clampem, Warchiefami, Sharpshooterami, Gangami i... 2 lądami. Clamp zszedł od razu od wrażego Shattera a trzeciego lądu po prostu nie dociągnąlem.

1-1


3. vs Michał Musiał - White Weenie

Przed wyjazdem z Mielca zdążyłem zorientować się czym grało się na ostatnich turniejach w Łodzi. Michała zapamiętałem że na jednym z nich, przy dużej ilości uczestników zdobył wysokie 2 miejsce właśnie grając White Weenie. Nie pomyliłem się, Michał, zresztą bardzo sympatyczny gracz zdecydował się i tym razem na ten dek.
W pierwszej grze Michał miał wyjątkowy niefart. Mulliganował się do 5 kart, zagrał tylko z jednym lądem i gra trwała bardzo krótko. Nie wiedziałem czego dokładnie mogę się spodziewać więc wsajdowałem tylko 3 Starstormy i 4 Naturalizy. Jak się okazało za mało niszczenia artefaktów bo szybki clamp, parę stworków a przede wszystkim zabójczy Sword of Fire and Ice zrobili mi... no garaż.
Nie omieszkałem dosajdować jeszcze 3 Echoing Ruin, ale to nie Ruiny a szybki Sparksmith wygrał mi grę. Nieważne że zabijał stwory z clampem, miałem dużo palenia na ręku, a przeciwnik dobrał za dużo Ekwipunku nie mając specjalnie na kogo go nałożyć. Dostawiłem więc kilka goblinów i pojechałem.

2-1


4. vs Michał Szczawiński - OnBC Sligh(!)


Okazało się że gram kolejnego mirrora. Tym razem jednak był to sligh rodem z Onslaught Block Constructed! Wbrew pozorom był to bardzo dobry dek pod łódzkie metagame. Na agresywne decki posiadał bowiem aż 12 spaleń + 3 Clickslithery!  
Przyznam się że w obu grach nie miałem zbyt wiele do powiedzenia. Masa burnu spaliła wszystkie moje wartościowe krity a zajechał mnie Clickslither wsparty przez Siege-Gangi. Takiego porno dawno nie widziałem.
Na pytanie dlaczego właśnie taka wersja Sligha przeciwnik odpowiedział że... po prostu nie miał nowych kart i nie chciał w nie inwestować!

2-2


Nagle zrobiło się nieciekawie. Szanse dostania się do top8 gwałtownie zmalały, na szczęście jest aż 6 rund i jeżeli wygram dwie kolejne jest szansa że dostanę się do top8.


5. vs Szymon Golisz - Affinatog


Wreszcie coś innego niż Gobliny! W dodatku mam sporo mainowych i sajdowych kart na ten rodzaj deków, powinno być więc dobrze.
Było dobrze.  
Obie gry były bardzo szybkie, przeciwnik nie miał zresztą wszystkich niezbędnych kart do tego deku i posiłkował się nieco stworami z modularem (Workerami i Stingerami). Co tu dużo pisać, mainowe Bolty i Szamany robią swoje, a po sajdzie gdy dwoma Echoing Ruinami zniszczyłem 2 Ancient Deny i 2 Workerów był szybki koniec.

3-2


Teraz trzeba wygrać ostatnią rundę i będę, dzięki wysoki tiebreakerom, będę w top8!


6. vs Bartosz Wojciechowski - Affinatog


Znów Affinatog! Jest dobrze, ale tym razem jest to już profesjonalna talia, pilotowana przez może młodego ale bardzo dobrze nią ogranego gracza.
Początek nie należał do zbytnio udanych. Szybko weszły dwa Atogi i czym mogłem powodowałem poświęcanie artefaktów by były nie mogły być za duże. Odsyciłem screw używając Skullclampa. Wreszcie stanąłem na 3 punktach życia i ustabilizowałem sytuację Siege Gangiem. Nieoceniony Skullclamp dał mi card advantage i wygrałem wystawiając zgraję goblinów.
Druga gra była bardzo ciekawa. Przeciwnik długo się bronił. Szybkie ataki piledriverami i warchiefami powstrzymał pyroclasm. Był o tyle sycący że wcześniej 2 skullclampy ozdobiły dwie żaby i przeciwnik dociągnąl 4 karty. Nie zrażając się tym wystawiłem kolejnych warchiefów i Siege Ganga. Naprzeciwko stał tylko Atog i Disciple. Policzyłem jednak że brakuje mi jednej many, lub stwora aby zabić przeciwnika. Zaatakowałem zostawiając dwóch blokerów. Wydawało się że jest dobrze, już byłem w ogródku, witałem się z gąska a tu nagle przeciwnik dobiera kolejne dwie karty po poświęceniu Enforcera z Clampem, i zagrywa... 2 Shrapnel Blasty, poświęca wszystkie artefakty i nie żyję!
Na szczęście ostatnia gra była moja. Wydatnie pomogło tu screw przeciwnika, wystawił on tylko Glimmervoida, Jara, Tootha i 2 Chromatic Sfery i nie mógł dobrać drugiego lądu. Ja natomiast miałem rozdanie marzeń, dużo niszczenia artefaktów i szybki, bardzo szybki napór. Przy Warchiefie, Piledriverze i Siege Gangu na stole przeciwnik poddał grę.

4-2


Hurra! Zakwalifikowałem się na MPki!!!

Niestety sztuka ta nie udała się moim kolegom z Mielca. Eddi strasznie zawalił przez błąd swoją ostatnią grę a Kangoro... no cóż, chyba nie miał szczęścia. Choć bedąc jeszcze w kwestii szczęścia to je miał że przy tak wariackiej jeździe z powrotem nie złapał mandatu!


Props:

- Kwalifikacja na MPki
- Artur (kangoro) za accomodation, testingi, wyciągnięcie mnie do Łodzi i ogólnie za całokształt
- najszybszy turniej jaki w życiu grałem. Średni czas trwania 1 rundy wynosił 25 minut! Zaczęliśmy ok 10.20, a 6 rund skończyliśmy o 14.40!
- świetna atmosfera na turnieju! Poza tym naprawdę dobry poziom grania! Dobre talie i świetne nimi ogranie.
- załatwiłem 3 Skullclampy w Mielcu, pożyczyłem potrzebne karty.
- mimo perturbacji zdążyliśmy na czas.
- dużo dobrej zabawy od wyjazdu do Mielca
- największa pizza jaką jadłem (Mielec)
  

Slops:
- chłopaki z Mielca nie weszli do top8
- długo, długo się jechało wszędzie


tyle.

pozdrawiam!


Krzysztof "Kaspian" Wysoczański




Komentarze
hahaha - hahaha
6. vs Bartosz Wojciechowski - Affinatog

Znów Affinatog! Jest dobrze, ale tym razem jest to już profesjonalna talia, pilotowana przez może młodego ale bardzo dobrze nią ogranego gracza.



BUHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHA!!!!
hahaha - hahaha
6. vs Bartosz Wojciechowski - Affinatog

Znów Affinatog! Jest dobrze, ale tym razem jest to już profesjonalna talia, pilotowana przez może młodego ale bardzo dobrze nią ogranego gracza.



BUHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHA!!!!
[brak tematu] - Miszcz
Fajny raport - zawsze ceniłem "twórczość" Kaspiego ;)
[brak tematu] - Miszcz
Fajny raport - zawsze ceniłem "twórczość" Kaspiego ;)
MtGNews.pl
Copyrights © by MtGNews.pl 2005-2010. Wszystkie prawa zastrzeżone.