Obecny czas: Sob Maj 25, 2019 2:50 am

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina




Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 1 post ] 
Autor Wiadomość
 Temat postu: Relacja Sodka z Turnieju Historic T2 - "Najlepszy Deck"
PostWysłany: Czw Maj 23, 2019 11:46 pm 
Moderator
Awatar użytkownika

Dołączenie: Pią Lut 23, 2007 12:23 pm
Posty: 5889

Najlepszy deck





Zawsze lubiłem turnieje online organizowane przez MtGnews.pl. Pierwsze rozgrywałem jeszcze poprzez Wizarda, kiedy jeszcze siedziałem w mrokach casuala. Potem przyszły pauperowe eventy organizowane przez Samuela Kalkina (wtedy ten format miał dla mnie jakiś sens, można było wygrywać i ). Na wszystkich bawiłem się wyśmienicie, czasem nawet dostawałem się do topów. Dla mnie ważniejsza jednak była możliwość grania w formaty, w które nie zagrałbym ze swoimi znajomymi w Strefie MtG, czy w KFC. Na żywo nikt nie chce tracić czasu na casualowe formaty. Według mnie jednak mają one swój czar. Nie dość, że dają wykazać się jako deckbuilder, to mają do zaoferowania szalone interakcje, których nie spotyka się w T2, czy modernie. Możecie sobie więc wyobrazić moją radość, kiedy Mikołaj wrzucił na forum info o nowym turnieju, który organizuje – Historic T2. Dla mnie oznaczało to jedno, mogę zagrać turniej jakimś nietypowym, zapomnianym combo (tak, nie lubię zawiłości combatu). Brałem pod uwagę kilka konstrukcji: a, , Dredge, a nawet Infecta. Jednak podczas krótkiego, acz intensywnego testowania żaden nie przekonał mnie do siebie – albo za prosto było się hejtować, albo były za trudne do ogrania w tak krótkim okresie czasu. Miałem już zgłaszać Seismic Swansy (deck, którym strasznie dużo bawiłem się w przeszłości), kiedy to przeglądając talie z przed lat natrafiłem na prawdziwą perełkę – Perilous Storm. Combo z czasów Ravniki, 9 edycji i Time Spirali było spełnieniem moich marzeń. Miało kilka opcji na robienie card advantage i najczęściej wygrywało dzięki Empty the Warrens – mojej ulubionej storm karcie w MtG. Zagrałem kilka testowych meczów. Kiedy zobaczyłem, że oprócz bycia fajnym talia również wygrywa, jedyne co mi zostało, to ułożyć jakiś przemyślany sideboard. 9 edycja dała mi na szczęście dostęp do potężnych spelli – , jako tania i skuteczna odpowiedź na aggro decki i przede wszystkim a – punishera tych, którzy chcą być chciwi i grać tylko najlepszymi kartami w danym formacie, nie patrząc na kolory. Oto moja lista:

4
3
4
2
4
3
4
4
4
3
4
4
4
4
9
SB: 3
SB: 3
SB: 4
SB: 2
SB: 1
SB: 1
SB: 1

Deck ma za zadanie w czwartej turze, lub nawet wcześniej, rzucić dużo czarów i wygrać dzięki hordzie goblinów lub burzy damage z . W zebraniu odpowiednich kart na ręce pomagają draw effecty - . To drugie potrafi zrobić chore CA, gdy w stole mamy . Draw pięciu kart zazwyczaj znajduje to, czego w danej chwili potrzebujemy. Sideboard budowany pod nieznane meta – na affkę i inne aggro, na chciwe, wielokolorowe kontrolki, na discard, reszta na losowe, śmieszne sytuacje.

W turnieju wzięły udział 54 osoby. Przed końcem zapisów przekonałem kilku moich znajomych do spróbowania swoich sił w tym egzotycznym formacie. Ich wybory co do decków były jednak w zdecydowanej większości nudne – tylko UB Wróżki i UW Caw Blade. Nuuuda. Tylko Biały z Seismic Swansami wykazał się kreatywnością. Jakub Bański natomiast poszedł krok dalej, wziął prawdopodobnie najlepszy deck w formacie, czyli EtW Storm.
Przed pierwszą rundą miałem tylko nadzieję, że nie trafię na żadnego znajomego – głupio by było eliminować kumpli już przy pierwszych starciach. Na szczęście gdy Mikołaj „wywiesił” pairingi na pierwszą rundę odetchnąłem z ulgą.

1 Runda KCI (Jacabla)
Zupełnie nie kojarzyłem mojego przeciwnika. Na szczęście grałem deckiem pro-aktywnym, więc mogłem skupić się na swojej grze. Pamiętam, że keepnąłem siódemkę z EtW, rytuałem, Remandem i Repealem. Mój przeciwnik wygrał rzut kostką i zaczął z artefaktycznego landa. Od razu pierwsza myśl – gram z Affinity. Z deckiem, który musiał zostać pobanowany, aby przestał dominować w ówczesnym T2. Nie wróżyło mi to za dobrze. Zagrane chwilę później Chrome Mox (z imprintowanym Serum Visions) i Talisman of Progress mówiły już co innego – gram z zapomnianym przez medżikowy świat combo – Krark-Klan Ironworks. Deck ma za zadanie zagrać tytułowy artefakt i dzięki niemu wygenerować dużą ilość many. Służyła ona do zagrania i odpalenia Myr Incubatora, co dawało średnio ponad 20 tokenów 1/1. Można by powiedzieć, ze to taki starszy brat EtW Storma. Pierwszą grę „ukradły” Repeale, rzuciłem dwie sztuki w Chrome Moxa z zimprintowaną pod nim niebieską kartą. To odcięło mojego przeciwnika od czterech many, tak potrzebnych do zagrania KCI. Dało mi to wystarczająco dużo czasu na zebranie elementów mojej układanki i z maną open na Remanda zrobiłem kilkanaście goblinów. Taka armia w dwa ataki sprowadziła mojego przeciwnika do zera.

Side in: 2 , 1
Side out: 2 , 1

Tu ciekawostka – każde moje sidowanie zaczynało się od wyjęcia dwóch Chromatic Starów i myślenia co włożyć w to miejsce - widocznie po to była ta karta w tym decku. Druga gra była ciekawa. Mój przeciwnik już w turze trzeciej był w stanie zagrać KCI, ja mając dwa odtapowane landy powiedziałem ok. Na ręku miałem tylko rytuały i Ignite Memories, bez żadnego hate. Jednak mój oponent wolał nie poświęcać swoich artefaktów, aby spróbować zagrać Inkubator. Oddał mi turę. Ja z czuba dobrałem Remanda, więc spokojnie dałem Jacabli grać. Mój przeciwnik się odtapował, dobrał kartę i poświęcając tylko jeden artefakt zagrał swojego tokenmakera, który spotkał się z moją kontrą. Jacabla nie miał dostępnych dwunastu mana, by zrobić recast, a potem chmarę typów, więc oddał turę. Ja w swojej zrobiłem to, co musiałem – zagrałem Memorisy ze storm count siedem i liczyłem na dobre odsłanianie. Na szczęście przeciwnik na ręku miał drogie spelle (Thoughtcast i Inkubator) i udało mi się wystrzelać opa do zera.
2:0 W całym turnieju 1:0

Oglądając mecze innych grających w lidze lekko posmutniałem. Widziałem mnóstwo starych Jundów, UW Delverów, Caw Bladów i Wróżek. Jak na turniej dla funu można było brać tak nudne i oklepane pozycje? Na szczęście było tez kilka perełek: Matys z Naya Blitzem z poprzedniego T2, mtgnewstournament z Balancing Actem, Kebab z UW Millem, czy Dragonian z Grixis Psychatogiem. Na pewno było dużo więcej ciekawych konstrukcji, te akurat wyróżniłem, bo mocno zapadły mi w pamięć.

2 Runda Mono U Tinker (Domell)
Akurat mecz Domela pamiętałem z R1, po prostu zmiażdżył Wróżki. Po tamtej spektakularnej wygranej obawiałem się gry z maszyną z dawnych lat. Przeciwnik wygrał rzut kostką, ja dobrałem bardzo mocny opening – dwa Bloomy, EtW, Song i Rite of Flame. Potem dobrałem jeszcze trzeciego Blooma, wszystkie poszły w turze pierwszej na suspend. Domel zatrzymał się na dwóch landach i dwa razy po dobraniu karty oddał mi turę. Ja dobrałem jeszcze Remanda i w T4 zagrałem najpierw EtW ze Storm Count siedem, przed resolvem rzuciłem Remanda w oryginał mojego storm spella, by do dwunastu zielonoskórych dorobić jeszcze osiemnaście sztuk. Trzydziestu milusińskich wygrało w następnej turze.

Side in: 1
Side out: 1

Przeciwnik muliganował do sześciu, ja keepnąłem porządną rękę, choć nie tak dobrą jak w grze pierwszej – dwa landy, Bloom, Repeal, Remand, Perilous Research i Rite of Flame. W pierwszej turze ze Sleight of Hand znalazłem drugiego Blooma i zagrałem oba. Potem w T3 opa rzuciłem Remanda w Mastikorę – okazało się to kluczowe. Moje T3 to Hatching Plans i end. Op w swojej czwartej turze mając pięć mana open nie zdecydował się castować swojego stwora. To był znak, że ma kontry. Dla mnie to nawet lepiej – miałem na ręku Ignite Memories, a do kontry z cyclingiem, która grała w Tinkerach, byłem w stanie dopłacić. Tak jak się spodziewałem dostałem dwa efekty dopłać dwa, przez co jeden Bloom nie wszedł, ale dwa dodatkowe stormy zostały nabite. Po zagraniu Researcha i dobraniu pięciu kart zalazłem jeszcze Seething Songa i finalnie rzuciłem Ignite Memories z siedmioma kopiami. Potrzebowałem kilku odsłon Mastikory, by wygrać. Tamtego dnia fortuna była łaskawa i randomowe revealowanie kart było dla mnie szczęśliwe. Szybkie zwycięstwo.
2:0 W całym turnieju 2:0

3 Runda UW Replenish (Shrek)
Trzecia runda Historica była dosyć ciekawa – z racji wyjazdu na PTQ do Wilna rundę musiałem grać u mojego dobrego znajomego – Jakuba Karpio. Mecz zaplanowaliśmy w niedzielę rano, co okazało się być średnim pomysłem. Białostocki samochód, w którym jechałem, wrócił do Polski naprawdę późno. Aby jeszcze lepiej opisać formę, w jakiej byłem siadając do gry ze Shrekiem, muszę wspomnieć o tym jak intensywnie bawiliśmy się w drodze powrotnej i już w Białymstoku z Karpiem, Dominatorem i Topczykiem. Na tyle dobrze, że nie byłem pewien, czy dobrze składam deck na dopiero co ściągniętym Cockatrice. Mogłem sprawdzić kod decku, ale to wymagało kreatywnego myślenia i ogarniania. Wolałem skupić się na graniu, niż zajmować się drobnostkami.
Szczerze przyznam, że z tego meczu pamiętam tylko przebłyski. W pierwszej grze dużo obrażeń zadał mi Ankh of Mishra i ożywiony Parallax Tide. Ja rzuciłem Repeala w upierdliwy artefakt, aby móc wstawić potrzebny do rozpoczęcia combo land. Stworzyłem dość goblinów na dwuturowy clock a Remandy we Wrath of God kupiły mi dwa potrzebne wombaty.

Side in: 1 , 1
Side out: 2

W drugiej grze postanowiłem być YOLO. Wiedząc, że oponent ma w decku Wraciaki zagrałem w drugiej turze trzy rytuały i Empty the Warrens. Shrek tylko wstawiał landy i robił mało ważne dla board statu rzeczy. Na szczęście dla mnie Replenish obraził się na swojego kierowcę i po czterech landdropach Shrek miał dwie wyspy, Rishadan Port i Plainsa. Oczywiście oponent miał na ręku sweeper za cztery mana, jednak brak białej many sprawił, że mógł tylko podziękować za grę.

Jak na razie deck spisywał się znakomicie, nie zacinał się, tak jak combo-decki lubią, kręcił się pewnie i regularnie. Co ciekawe Kuba Bański, który grał tą samą maszyną jak ja, również szedł 3-0, w małych grach 6-0. Jest dobrym graczem, to fakt. Ale jeśli storm był w stanie pokonać UB Wróżki, czy Burning Toga bez straty małej gry to musiało znaczyć jedno –prawdopodobnie razem z Kubusiem złamaliśmy meta. Liczyłem, że po tej rundzie obaj zapewnimy sobie topa.

4 Runda UW Delver (Piotr „Gotih” Wald)
W tej rundzie już dokładnie wiedziałem z kim przyszło mi grać. To jeden z lepszych polskich graczy, ma na koncie top 8 GP, wygrane PTQ, jest też reprezentantem Polski na WMC. Wiedziałem, że ten mecz trzeba zagrać perfekcyjnie, przecież Piotr Wald niczego nie podaruje za darmo. Gotih grał UW Delverem – w swoich czasach dominującym tempo deck w formacie. Miał tanie kontry i szybki clock, czyli dokładnie to, co trzeba mieć, by pokonywać combo decki.
Po krótkiej wymianie uprzejmości zaczęliśmy epicki pojedynek. Obaj keepnęliśmy swoje siódemki. Moja nie prezentowała się jakoś świetnie, przynajmniej nie na match up z kontrami – Bloom, Repeal, Hatching Plans, Perilous Resrearch i trzy landy. Piotrek wygrał rzut kostką i zaczął klasycznie - Delver w turze pierwszej. Ja dobrałem wyspę, zagrałem ją, zawiesiłem Blooma i oddałem turę. Delver się nie flipnął i zaatakował mnie za jeden. W następnej turze udało mu się pokazać z czuba Mana Leaka, w upkeepie wróciłem Delvera na rękę Repealem. Z perspektywy czasu myślę, że zagrałem ta grę zbyt asekuracyjnie. Bałem się Spell Pierce, a potem jako follow up Mana Leaka lub Snapcaster w Pierce. Dobierałem kolejne landy, ale zamiast zagrywać Hatching Plans czekałem z nimi aż do piątego land dropa , by zagrać wokół kontr. Tak, miałem flooda, ale to nie powinno tłumaczyć złych decyzji. Dałem przeciwnikowi czas na ustawienie zegara w postaci flipniętego Delvera + Resto Anioła. Co prawda potem zrobiłem dziesięć tokenów, ale nie zdążyły nawet zaatakować, bo po mojej turze Wald dograł drugiego Anioła i zabił mnie atakiem z powietrza.

Side in: 4 , 1
Side Out: 2 , 3

Druga gra, to chyba mój najciekawszy keep w całym turnieju. Zostawiłem na play 2 Bloomy, EtW, Seething Songa, Rite of Flame, Snapbacka i Pyroclasma. Uznałem, że landy nie są potrzebne do wygrywania, a ta ręka przegrywała tylko od Spell Pierce + jakaś inna kontra. I to w przypadku, kiedy nie dobiorę żadnych landów z czuba. Czułem, że mogę podjąć takie ryzyko. Zacząłem od dwóch prawie że ów. Oponent klasycznie land, Delver, go. Dobrałem Perilous Research i oddałem turę. Nie wyglądało to za ciekawie. Na szczęście człowiek czarodziej nie chciał się zamienić w insecta, więc oberwałem tylko za jeden. W swojej dobrałem Claw of Gix. Czyli dalej bawiłem się bez landów. W upkeepie tury trzeciej Delver odsłonił Pondera. W mainie Wald zcastował potężny cantrip, dobrał kartę, dostawił land, zaatakował i oddał turę. Nadszedł czas na moją dużą turę. Pierwszy Lotus Bloom dostał Mana Leakiem. Nie byłą to wielka tragedia, op się wytapował, a ja dalej miałem drugi artefakt, by rozpocząć combo. W main phase zacząłem się bawić.
Seething Song -> Rite of Flame, który złapał Mental Misstepa -> Snapback z alternatywnego koszu cofający Delvera -> Claw of Gix -> Empty the Warrens wstawiające osiemnastu typów. Już wtedy słyszałem cichutki szept zielonoskórych - najlepszy deck. Zaczynałem w to wierzyć. Gotih uznał, że zobaczył wystarczająco dużo i stwierdził, że zacznie następną.

W grze trzeciej oponent jak zwykle zaczął od Delvera. Tym razem jednak poszedł krok dalej – flinął go w turze drugiej z Mana Leaka, pokazując jak wygląda perfekcyjny start. Ja keepnąłem trzy landy, Repeal, Claw of Gix, Rof i Perilous Research, także bez fajerwerków. W swojej turze drugiej dostawiłem land i zakończyłem ją. W upkeepie spróbowałem rzucić Repeal w insecta 3/2, ale dostał Mental Misstepem. Sytuacja wyglądała beznadziejnie. Oberwałem za trzy, Piotr dostawił landa i dał mi grać. Ja po draw zcastowałem Claw of Gix, dodałem land i go. Next turn to kolejny atak robakiem i end turn. Z końcem zagrałem Perilous Reseach, które zresolvowało. Dobrałem z niego jakże ważnego Pyroclasma. Rzuciłem drugiego Repeala w Delvera. Jak to zwykle bywa dostałem Snapcastera z Misstepem. Bardzo ucieszyłem się z tego zagrania – nie dość, że Wald się wytapował, to jeszcze zrobiłem Pyroclasmem dwa za jeden. Tura czwarta była punktem zwrotnym gry. Zresetowałem clock Delvera, na dodatek posadziłem Lotus Blooma na suspend. W następnej turze dograłem piąty land i ztopdeczone Hatching Plans. Op z końcem postanowił wstawić tokena z Moorland Haunta, na co ja odpowiedziałem Perilous Researchem. Po dobraniu pięciu kart poczułem się trochę spokojniejszy. Było tam kilka rytuałów i Remand. Niby nic, ale dobierając blanki teraz zwiększałem szansę na EtW w przyszłości. Wald tylko tyknął mnie typem za jeden i oddał turę. Ja dobrałem Sleight of Hand, ale postanowiłem go nie zagrywać. Many miałem aż nadto, a chciałem blankować tury przeciwnika, aby nie miał celów dla swoich, jak się domyślałem, wielu kontr na ręku. Oddałem turę. Wald zaatakował mnie za dwa, sprowadzając mnie do ośmiu. Czułem już na karku oddech śmierci. W moim upkeepie Bloom zresolvował. Dobrałem Claw of Gix – jako taką odpowiedź na wściekłe ataki tokenów. Zagrałem Sleighta, który spotkał się z Misstepem. Ja chcąc mieć czym szukać EtW postanowiłem Remandować własny Cantrip, by dobrać kartę i zachować opcję poszukania win condition w dwóch kartach głębiej. Wald mi na to pozwolił. Potem w recastowany Sleight dostałem Negatem. Nie miało to jednak znaczenia, bo dobrałem mój jedyny i najważniejszy storm spell z Remanda. Po wytapowaniu się przeciwnika dograłem resztę rytuałów, Claw of Gix, a potem Warrensy. Dwadzieścia Powera w stole + Gix z mana open w postaci Blooma spowodowały, że Piotr Wald nie miał jak wygrać i pogratulował mi zwycięstwa. Ta gra pokazała ile może znaczyć jeden mały błąd: gdyby Negate został rzucony w Remanda to bym nie miał jak wystawić tylu zielonoskórych do gry. Mimo wszystko wiedziałem, że Gotih wygra resztę i wejdzie do topa. Tacy gracze nie zatrzymują się na swissie.
2:1 W całym turnieju 4:0

Niestety Kubuś nie miał tyle szczęścia. Grał z UW Delverem kierowanym przez Duzka. Match up wyglądał podobnie, tylko w grze trzeciej opponent pokazał mu flipniętego Delvera i za dużo kontr do przeskoczenia. Jednak moja wiara w dwa EtW stormy w top 8 dalej pozostała niewzruszona.

5 Runda UW Delver (Duzek)
Przeżywałem dylemat moralny. Z jednej strony mogłem pomścić Kubusia, z drugiej przegrać, a potem stresować się przed ostatnią rundą – w takich turniejach wynik 4-2 nie wchodzi do topa. Tym razem rozsądek wygrał. Uznałem, że jeśli los będzie chciał, abym pokonał pogromcę Bańskiego, to spotkam go w Topie. Na razie priorytetem było wejście.
ID W całym turnieju 4:0:1

Okazało się potem, że nieźle mi idzie przewidywanie przyszłości. Kubuś i Wald wygrali swoje mecze i również zapewnili sobie miejsca w top 8. Mimo że to był turniej dla funu, cieszyłem się, że w topie znaleźli się moi dobrzy znajomi.

6 Runda UW Replenish (Źrebak)
Powiem szczerze, że nie zapisałem nagrań z tych meczów, więc nie jestem w stanie napisać dokładnie co się stało. Ogólnie rzecz biorąc w grze pierwszej Źrebak mulliganował się do czterech kart. Udało mi się jakoś wygrać za pomocą tokenów z EtW, Remand we Wrath of God wyraźnie w tym pomogło.

Side in: 1 , 1
Side out: 2

W drugiej grze keepnąłem średnią rękę, z potencjałem czwarto turowego combo na kilkunastu typów. Jednak najpierw y odcinały mnie od jedynego źródła czerwonej, potem skutecznie uniemożliwił mi zagrywanie jakichkolwiek czarów. Przez ten czas oponent dokopał się do i zabił mnie po kilku atakach.
W grze trzeciej Źrebak znowu musiał muliganować. Zatrzymał się na czterech kartach, więc myślałem, że wygrana jest wręcz pewna. Niestety najpierw op dograł Chill, potem Arcane Laboratory, a ja nie mogłem dobrać Repeala, aby jakoś odpowiedzieć na ten jakże mocny hejt. Po ustawieniu locka do głosu doszedł engine z + i kilka tur później mogłem tylko pogratulować Źrebakowi epickiej wygranej.
1:2 W całym turnieju 4:1:1

Mimo kompromitującej przegranej z UW Replenish znalazłem się w top 8. Przedstawiało się ono następująco:
1.Źrebak (UW Replenish)
2. Olsen (UW Delver)
3. Greg (UB Wróżki)
4. Mikołaj (UW Replenish)
5. Duzek (UW Delver)
6. Sodek (EtW Storm)
7. Qubba (EtW Storm)
8. Gotih (UW Delver)

Po składzie topa można było wysunąć jeden wniosek – Island to najlepsza karta w MtG.

Ćwierćfinał UB Wróżki (Greg)
Na nieszczęście musiałem trafić na najgorszy match up z topa. Wróżki nie dość, że mają discard i kontry, to mają narzędzia, by zatrzymać moje combo – tworzy tokeny, które dobrze wymieniają się z zielonoskórymi. Ignite Memories z kolei często nie jest wystarczająco dobrym winconem, bo mana curve Wróżek jest stosunkowo niski. Musiałem liczyć na dobre drawy.
W grze pierwszej keepnąłem Empty the Warrens, landa i Lotus Blooma (czyli wszystko, co mi było do szczęścia potrzebne). Przez trzy tury nie dostałem m, a jedna kontra w Lotus Blooma była niewystarczająca i wstawiłem kilkanaście goblinów. To pozwoliło mi wygrać pierwszą grę.

Side in: 3 , 3
Side out: 2 , 3

Greg muliganował do pięciu kart i zatrzymał się na 1 nonbasic landzie. To pozwoliło mi zagrać w T2 Blood Moona. Oponent bardzo długo był warzywem, ale ja też nie mogłem znaleźć Empty the Warrens. W końcu jednak zacząłem dobierać Perilous Researche i wcześniej zagrywane Hatching Plans zmieniły się w Ancestral Recalle. W międzyczasie Greg zdążył już dobrać wyspy i wstawić oraz zagraną w tempo . Pyroclasm zresetował board przeciwnika. Oponent nie wytapowywał się w swojej turze, więc byłem zmuszony do grania wokół kontr. W bardzo późnej turze zagrałem Empty the Warrens za najprawdopodobniej sześć, z Remandem wycelowanym w oryginalny storm spell. Jednak zamiast przywitać się z zielonoskórymi przyjaciółmi Greg styrał mnie Trickbindem. To takie żałosne uczucie, kiedy chwilę wcześniej myślisz, że już się kręcisz i nic nie może Cię powstrzymać, a potem znajduje się karta, która rujnuje twoje marzenia. No nic, trzeba grać dalej. Dobrze, że miałem Blood Moona, bo inaczej nie miałbym w tej grze najmniejszych szans. Dwie tury później postanowiłem rzucić EtW z trzema kopiami, jednak ponownie dostałem Trickbindem. Na szczęście i tak stworzyłem dwóch typów, którzy mogli narzucić presję . Greg dalej nie dobierał stworów, a mi zostało kilkanaście kart w bibliotece. Niedługo potem do dwóch Goblinów dołączyło kilka następnych i jakimś cudem w kilka ataków dobiły Grega.
2:0 W całym turnieju 5:1:1

Niestety kierowca drugiego storma nie miał tyle szczęścia co ja – Jakub Bański trafił na Duzka i przegrał 1-2. W ostatniej grze jego przeciwnik w trzeciej turze flipnął dwa Delvery, a potem do końca gry zagrywał kontry. Cóż, zdarza się. Po ćwierćfinałach zostałem jedynym przedstawicielem combo.
W półfinale zagrałem chyba najciekawszy mecz tego turnieju. Miałem zmierzyć się z Mikołajem – inicjatorem całego wydarzenia. Grał UW Replenishem, deckiem, który testował jakiś czas przed turniejem (w tym ze mną). Nie dość, że doskonale znał format, to ogarniał też wybraną przez siebie konstrukcję.

Półfinał UW Replenish (Mikołaj)
Wygrałem rzut kostką, keepnąłem dwa landy, Empty the Warrens, dwa Rite of Flame i dwa Remandy. Dobrałem z czuba Chromatic Stara i postanowiłem pójść All-in. Zagrałem dwa RoFy, Stara a potem przyzwałem osiem tokenów. Mikołaj na szczęście dla mnie nie dobrał portów, więc mogłem rzucić dwa Time Walki inaczej zwane Remandami.

Side in: 1 , 1
Side out: 2

W grze drugiej Mikołaj najwyraźniej spiął się w sobie i keepnął bardzo mocną rękę. W turze pierwszej rzucił a po . Ja natomiast miałem na ręku rytuały i Ignite Memories, które planowałem rzucać w trzeciej turze. Czasem opcja na trzecio turowy kill jest za wolna. Potem mój przeciwnik rzucił , discardując przy tym i . Podczas gdy ja dalej byłem warzywem Mikołaj rzucił , zrzucił nim kolejne enchantmenty do grobu, a potem zagrał a. Po resolve tego spella zostałem bez landów, a oponent miał kilkanaście Powera w stole. Jak mawiali wielcy tej gry z porno się nie walczy.

W trzeciej grze keepnąłem typową rękę nastawioną na budowanie card advantage – trzy landy, Lotus Bloom, dwa Hatching plans i Perilous Research. Oponent nie miał jakiegoś zatrważającego startu, dopiero w turze trzeciej zagrał Frantic Searcha, zrzucił do grobu Parallax Tide i coś mało ważnego. Ja ograniczałem się do dostawiania landów i zagrywania Plansów. W końcu Mikołaj w piątej turze rzucił Replenish i zjadł mi Tidem kilka landów, jednocześnie ożywił swoje enchantmenty za pomocą Opalescence. Sytuacja nie wyglądała za ciekawie, z many wziętej do poola zagrałem Perilous Researcha, poświęcając enchantment. Dobrałem pięć kart, licząc, że coś w nich znajdę. Fortuna była dla mnie łaskawa – Claw of Gix, Akroma i Snapback! W swojej turze wróciłem na rękę Parallax Tide, co spowodowało powrót moich landów do gry. Potem poświęciłem Blooma, zagrałem Seething Songa i przyzwałem Anioła Furii. Z pomocą firebreathing i ewazji w postaci latania w ciągu dwóch tur sprowadziłem Mikołaja do bardzo małego życia, potem Ignite Memories za trzy domknęły mecz.
2:1 w całym turnieju 6:1:1

W finale miałem ponownie zmierzyć się w Piotrem Waldem, który w półfinale zmiażdżył Olsena. Na szczęście wiedziałem już jak grać przeciwko Delverowi, więc nie obawiałem się tego meczu aż tak bardzo jak w swissie. Kiedy się zalogowałem na Cockatrice zobaczyłem ile ludzi chciało obejrzeć finał – było to budujące, że aż tyle osób interesowało się tym pojedynkiem.

Finał UW Delver (Gotih)
Wygrałem rzut kostką i keepnąłem porządną siódemkę – miała Empty the Warrens, rytuały, landy i Sleight of Hand. Musiałem obyć się bez Remanda i Lotus Blooma na pierwszą turę, ale nie miałem powodu do narzekań. Z cantripa dobrałem kolejny Rite of Flame i oddałem turę. Wald zagrał tylko tapnięte Glacial Fortress. To było dla mnie zastanawiające. Albo ma na ręku Seachrome Coast + coś za 2 mana, albo keepnął one-landera. Jeśli tak, to musiał mieć w nim mocne karty, bo jednak piątka z dobrą maną byłaby lepsza, od wolnej szóstki. W swojej turze dobrałem w tempo Lotus Blooma – fajnie, że się pojawił, szkoda tylko, że nie turę wcześniej. Piotr natomiast nie dograł drugiego landa, tylko Delvera - strasznie mnie to ucieszyło. Zwiększało szansę na małą liczbę kontr do przeskoczenia w kluczowej, tym razem piątej turze. Ostatecznie musiałem się przebijać tylko przez jednego Mana Leaka, zagrywałem najpierw Seething Songi, a potem Rite of Flame, aby zagrać wokół ewentualnych Mental Misstepów. Piąto-turowe przyzwanie kilkunastu goblinów szepczących „najlepszy deck” wystarczyło do wygranej.

Side in: 4 , 1
Side Out: 2 , 3

Druga gra była jeszcze bardziej jednostronna. Zatrzymałem rękę z Empty the Warrens, Seething Songiem i Lotus Bloomem. Przez swoje cztery tury Gotih miał znowu problemy z landami, na dodatek Delver wszedł dopiero w trzeciej turze, więc nie czułem presji z jego strony. W czwartej turze miałem trzy landy i Blooma, który nie dostał kontrą. Piotr Wald miał otwarte tylko dwa mana, więc mógł reprezentować Mana Leaka, lub dwa Spell Piercy. Po dograniu czwartego landa mogłem zagrać już wokół wszystkiego. Z landów zagrałem Songa, który dostał Negatem. Jedyne co mi zostało, to zacząć się kręcić. Najpierw poszedł Seething Song. Potem mając pięć mana open na ręku Pyroclasma, Rite of Flame i EtW postanowiłem iść na całość – zagrałem RoFa. Nieważne było, czy Wald miał Mental Misstepa, czy nie, ów kontra za zero mana, lub Pyroclasm nabiłyby tak samo storm count. Piotr oczywiście miał Misstepa, więc po jego resolve jedyne co mi zostało to przyzwać czternaście goblinów. Gotih bez twardych odpowiedzi na armię typów 1/1 musiał uznać wyższość zielonoskórych, które uczyniły mnie zwycięzcą turnieju.


Uważam, że Historic T2 jest super formatem do grania. W nim naprawdę można zagrać tym, czym się lubi, niezależnie od taktyki i kolorów. W ciągu kilkunastu lat istnienia T2 ktoś gdzieś na pewno wymyślił coś, co będzie nas, jako graczy, w pełni satysfakcjonować i dawać nam radość z gry. Gorąco liczę na to, że kolejne edycje zbiorą jeszcze więcej ludzi.

~ Tomasz "Sodek" Sodomirski




Mam nadzieję, że cieszyliście się czytając długo zaległą relację z turnieju Historic T2. Od siebie dodam, że w bonusie za cały ten czas czekania od dłuższego czasu, kiedy miałem wolną chwilę i pamiętam przemierzałem sieć w poszukiwaniu innych turniejów Historic T2 i zbieraniu z nich danych. Wstępne rezultaty tego szukania można znaleźć pod tym linkiem:
viewtopic.php?f=158&t=88114

_________________
Kupię od Ciebie karty i boostery


Góra
 Profil  
 
Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  
Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 1 post ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 2 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group